|
Paszczur Paszczur walczył, Kasia też walczy. Dziękuję wszystkim, którzy jeszcze ją pamietają. Trudno jest żyć jak się nie mówi i nie chodzi, a wszystko rozumie. paszczur 2010-08-01 23:23:05 skomentuj (3) Tulipany To były ostatnie normalne święta, ale nadzieja umiera ostatnia... paszczur 2008-06-17 23:59:40 skomentuj (3) Wielkanoc ![]() ![]() ![]() paszczur 2007-04-25 00:39:58 skomentuj (1) Pamięć Ja nie mam prawa tu klikać, przecież nie jestem paszczurem. Nie zapominajcie o nim. On wróci. paszczur 2006-10-29 23:43:04 skomentuj (4) Konie Uwielbiam konie i wreszcie znowu sobie pojeżdze!!! paszczur 2006-07-30 23:30:41 skomentuj (2) Koniec To straszne drewno do kominka się skończyło, a wiosna się spóźnia. Kocham kominek, ale ciepły. Ech... paszczur 2006-04-17 00:08:02 skomentuj (3) paszczur 2006-03-19 02:00:05 skomentuj (6) 2006 ROK W tym roku do was wrócę. paszczur 2006-01-10 21:03:10 skomentuj (6) Dokument. Przeczytałam w dzisiejszej GW wywiad z nowym szefem redakcji dokumentu w telewizyjnej "Jedynce" , Krzysztofem Talczewskim. Wywiad ukoił moje serce - mianowicie nowy szef zapowiedział dokument na jaki czekam. Czyli: "Miesza się pojęcie dokumentu i reportażu[...]Najpierw mam news, który daje mi informacje o wydarzeniu. Tydzień później mam 13-minutowy reportaż, który pokazuje mi, co się stało[...]okiem naszego wysłannika. Mija rok i widz dostaje 52-minutowy dokument przynoszący głębsze spojrzenie na sprawę" Jako przykład podał Biesłan. (nie chcę o tym mówić, jeszcze nie) Zapowiedział tez wstrzymanie produkcji telenowel dokumentalnych. Pamiętacie Mończyka, no nie? I tak jakos całkiem przypadkiem obejrzałam dokument o Pawłowskim - szabliście, olimpijczyku i szpiegu , co nie chciał Polski opuścić w ramach wymiany szpiegów. To była cudowna opowieść o zażyłości Przesłuchującego i Przesłuchiwanego. Ba, o fascynacji i niewierze Przesłuchujacego w winę Przesłuchiwanego. Do tego niesamowite zdjęcia starej Warszawy i odsłuchy taśm z Przesłuchania.... Już zaczęłam peany na cześć nowego szefa dokumientu piać, gdy niezawodny Krebs przywołał mnie do porządku: - kobieto, ten dokument był w 2-ce:) Znaczy sie pani T. (szefowa dwójki) czytała ten sam wywiad?????????? i wie co jest trendy w 1-ce???? Jakby nie było - uwielbiam dokument. Fabuła mnie nudzi. paszczur 2004-10-27 23:36:20 skomentuj (4) Rozrywa. Miejsce: składy celne na peryferiach - nie do znalezienia przez przypadkowego balangowicza. Hmm. Bez wyszynku (hmm, hmm) Wódkę należało przynieść z sobą, a właściciel knajpy wskazywał lodówkę. Knajpa należy do właściciela składów. Nie ma tam kasy fiskalnej, ani żadnego widocznego dowodu, że za rozrywkę się płaci. Czy się czepiam? Ależ skąd , to po prostu nawyk osoby prowadzącej własną działalność. Interpretacje takiego prowadzenia knajpy, pozostawiam czytelnikom. Czas: Proszono nas o przybycie o 16.00, hyhy. Gdy udało nam się dotrzeć o 18.00 większość gości była nawalona jak piwnica koksem. Co oczywiście nigdy mi nie przeszkadza, pod warunkiem jednak, że nie jest ten stan usprawiedliwieniem dla nadmiernej szczerości i wynurzeń godnych leżanki u psychoterapeuty. Wystrój: kowbojsko-bawarsko-góralski. Znaczy się długie stoły , ławy, wszystko drewniane. Na ścianach amerykańskie saloonowate napisy. Na wyżwirowanym podwórzu atrapy stajni, itp. W sali tanecznej płonie ogień na wielgaśnym kominku. Stoły są trzy – tak na oko może się bawić 100 osób. No i chyba tyle było. Muzyka: „du hast miś tałzentmal belogen” - uwierz mi kochana Furyo, że można trafić w Polsce na taką imprezę. A że nie po niemiecku tylko obowiązkowo po angielsku ? Bez różnicy – rąbanka to zawsze jest rąbanka. Zwłaszcza jeśli ją jakaś Mandaryna wykonuje. Dziś mi dzwoni w uszach jak nie przymierzając za czasów licealnych i dyskotek szkolonych. Ekscesy: facet usiadł wielką dupą w salaterki z sałatką i kruche szkło. Na stole. O co chodzi? Że z błędnikiem cóś miał?? Zdecydowanie odmawiam tańca mężczyznom mającym kłopot z pionem. To niebezpieczne – zwłaszcza w przypadku tańca na podwyższonym parkiecie. Poza tym....jakoś komicznie się czuję gdy muszę prowadzić...a większość moich partnerów po prostu MUSZĘ. Czepiam się?? Ależ skąd. Ja tylko nie lubię gdy zniecierpliwiony odmową dansior niesie mnie pod pachą na parkiet. A gdy mu rączo umykam, przynosi mnie ponownie, wrrr. Ja od dziś przestaje tańczyć w parze. No i najważniejsze. To trochę boli, trochę śmieszy, trochę wkurza. Takie dwie „samotne” kobiety na imprezie z okazji 40-tych urodzin, a tym samym zaludnionej czterdziestolatkami są traktowane jak wyzwanie. I pies trącał tych napalonych, tj. uwalonych facetów. Czterdziestolatek proszę państwa jest jak odbezpieczony granat leżący w miejscu narażonym na wstrząsy, więc się nie czepiam – tak ma i już. Niech mi tylko ktoś mądrzejszy odpowie dlaczego czterdziestak ruszający do podboju „samotnej” ma takie wsparcie w swojej heteroseksualnej połowicy? Czy ja jestem jakąś obrazą dla szanownej małżonki? Że niby NIE WYPADA by kobieta była szczęśliwa BEZ mężczyzny? Czy może jest obrazą, ze jestem nieczuła na brzuchato-nawalone wdzięki jej faceta? Och, ach – gubię się w tym wszystkim jak dziewica w seksszopie. ;-/ paszczur 2004-10-24 14:56:02 skomentuj (3) |
||||
|